27.09.2015
NORWEGIA | Wyjazd w ciemno to duże ryzyko

Polaków zainteresowanych pracą w krainie fiordów przestrzegamy przed nieprzygotowanymi wyjazdami w ciemno. Taka wyprawa dla wielu naszych rodaków kończy się całkowitą klęską i utratą sporej sumy pieniędzy.

 

            Marek i Monika, absolwenci Wyższej Szkoły Hotelarstwa i Gastronomii w Poznaniu, wyjechali do Oslo z nadzieją na lepsze życie. Niestety, pomimo usilnych starań nie udało im się tam znaleźć żadnego zajęcia. Po dwóch tygodniach intensywnego szukania pracy musieli wrócić do kraju. – Z powodu kończącej się gotówki nie mogliśmy sobie pozwolić na dłuższy pobyt w Norwegii – tłumaczy Monika. – Tylko same noclegi kosztowały nas ponad 5 tys. koron. Spaliśmy w hostelu dzieląc pokój z czterema innymi osobami. Niestety nie mieliśmy na miejscu żadnego znajomego, ani nikogo, kto mógłby nas przenocować. Sporo pieniędzy traciliśmy też na przemieszczanie się po Oslo. Do tego dochodziły jeszcze wydatki na jedzenie, choć i tak sporo żywności zabraliśmy ze sobą.

            Polacy skupili się głównie na szukaniu zajęcia w gastronomii i szeroko pojętej branży hotelarskiej. – Aplikacje roznosiliśmy praktycznie po całym Oslo. Odwiedzaliśmy hotele, hostele, restauracje, puby i inne punkty gastronomiczne – mówi Marek. Niestety w połowie z nich nie udało im się trafić na osobę zarządzającą lokalem lub zajmującą się rekrutacją pracowników, choć wszędzie gdzie tylko mogli zostawiali swoje papiery. W niektóre miejsca wracali kilkakrotnie. Niestety odzew z tego był bardzo niewielki.

 

Pracy nie będzie

            Doświadczenie będące udziałem Marka i Moniki nie jest przypadkiem odosobnionym.

Podobna historia spotkała dwóch mieszkańców Leszna (woj. wielkopolskie). Marcin i Michał w poszukiwaniu pracy objechali niemal całą Norwegię. Zajęło im to cały tydzień. Pomimo, że obaj znają dobrze język angielski i mają doświadczenie w pracy za granicą, niczego nie znaleźli. – Wjeżdżając do kolejnych miast i miasteczek odwiedzaliśmy większość napotkanych firm. W sumie było to ponad dwustu pracodawców. Z reguły proszono nas o zostawienie CV – mówi Michał. – Inni od razu mówili, że pracy nie będzie.

            Polacy rozmawiali też z napotykanymi Norwegami. – Większość z nich mieszka w drewnianych lub pokrytych plastikową boazerią domach – tłumaczy Marcin. – Co roku lub przynajmniej raz na dwa lata wymagają one malowania. Niestety, takiej pracy też nie było. Leszczynianie słyszeli najczęściej, że przyjechali za późno, a miejscowi mają już ekipy remontowe. – Na swej drodze spotykaliśmy mnóstwo Polaków i Litwinów. Większość z nich od lat przyjeżdża w te same miejsca, a na zwalniający się wakat zwykle polecają swoich znajomych.

 

Minimum 6 tys. koron

            – Z każdym kolejnym dniem bez pracy narastało coraz większe zniechęcenie. Zaczęliśmy myśleć o powrocie do kraju. Wtedy pojawiła się propozycja pracy przy malowaniu domu – mówi Michał. – Robota miała się zacząć dopiero za tydzień, a nam kończyły się już pieniądze. Poza tym byliśmy oddaleni od potencjalnego miejsca pracy o ponad 500 km i dodatkowa kasa poszłaby jeszcze na benzynę. Podjęliśmy więc ostateczną decyzję o powrocie do kraju. Każdy z nas stracił po 2,5 tys. zł, głównie na paliwo i noclegi.

            Osobom, które myślą o podobnej wyprawie w ciemno, radzą wziąć spory zapas gotówki. – Jeśli jesteś w trudnej sytuacji i musisz się na taki wyjazd zapożyczyć, lepiej daj sobie z tym spokój, bo popadniesz w jeszcze większe tarapaty – przekonuje Michał. – Prawdopodobieństwo znalezienia pracy zależy w dużej mierze od szczęścia. Nie wykluczam, że gdybyśmy byli tam dłużej, w końcu by się udało. Ale nasz budżet też był ograniczony.

            Należy pamiętać, że Norwegia to jedno z najdroższych państw świata. Każdy dzień bez zatrudnienia w tym kraju wiąże się ze sporymi wydatkami. Wyjeżdżając do krainy fiordów musisz zabrać ze sobą minimum 6-8 tys. koron. Przy roztropnym gospodarowaniu finansami kwota ta pozwoli ci przetrwać bez pracy jakieś 3-4 tygodnie.

 

Inaczej niż w Anglii

            Szczęścia w krainie fiordów szuka też wielu Polaków pracujących dotychczas w Wielkiej Brytanii. Skuszeni wizją wysokich zarobków opuszczają Wyspy w nadziei na lepszą przyszłość. Niestety, doświadczenie brytyjskie nie zawsze da się przekuć w sukces na norweskiej ziemi. Dla wielu naszych rodaków wyprawa na północ kończy się porażką.

            Znalezienie pracy w Norwegii bez podstaw języka, kontaktów i namiarów na konkretne firmy jest naprawdę trudne. Przekonał się o tym Jacek z Harlow, który przyjechał do Norwegii po trzech latach pracy na Wyspach. – Mój wyjazd do Trondheim okazał się jedną wielką pomyłką. Po pięciu tygodniach błądzenia po mieście musiałem wrócić na Wyspy – mówi Polak – Tu jest zupełnie inaczej niż w Anglii. Agencje, których w Norwegii jest naprawdę niewiele poszukują głównie wykwalifikowanych specjalistów ze znajomością języka. Dla takiej osoby jak ja, gotowej do podjęcia każdego zajęcia pracy nie ma. Największym problem stanowiła dla mnie bariera językowa uniemożliwiająca zrozumienie ogłoszeń w gazetach i szyldów na budynkach firmowych. Gdybym miał choć trochę pojęcia o stolarce dostałbym pracę w zakładzie produkującym okna i drzwi za 135 koron za godzinę. Niestety zajęcie to było zarezerwowane dla fachowca.

            Jacek jest jednym z wielu Polaków, którzy po przyjeździe do Norwegii szybko dostrzegli, że kraj ten różni się dość mocno od Wielkiej Brytanii. Nie ma tam fabryk, w których można znaleźć zajęcie prosto z ulicy, przedsiębiorstw gdzie większość zatrudnionych stanowią imigranci z Polski. Nie ma też setek agencji, w których pracują nasi rodacy. Większe przedsiębiorstwa przemysłowe zainteresowane pracownikami z Polski unikają rekrutacji imigrantów na miejscu, w Norwegii. Wolą zlecić to zadanie odpowiednim firmom. Dlatego korzystają z usług polskich agencji zajmujących się poszukiwaniem pracowników w Polsce. Takie biura lepiej zweryfikują doświadczenie, znajomość języka i umiejętności poszczególnych kandydatów niż sami Norwedzy. Na podobnych zasadach odbywa się rekrutacja pracowników branży metalurgicznej i w budownictwie.

Maciej Sibilak

http://pracainauka.pl/aktualnosci/wyjazd-w-ciemno-to-duze-ryzyko

www.pracainauka.pl

 

Nie odkładaj swojego rozliczenia!

Odbierz swój zwrot podatku, uzyskaj zasiłek i zwrot ubezpieczenia!

Nie zastanawiaj się dłużej i dokończ formularz!