11.09.2012
NIEMCY | W Niemczech coraz gorzej...

Gorzej, bowiem wciąż przybywa wolnych stanowisk pracy, a przy tym coraz trudniej je obsadzać. Jak widać sytuacja to odwrotna niż w Polsce. Czy nasi rodacy wypełnią tamtejsze luki w zatrudnieniu?

 

            Władze niemieckie wprowadzając siedmioletni okres przejściowy dla pracowników z nowych państw Unii Europejskiej chciały w ten sposób chronić swój rynek pracy. Lecz w tym czasie wielu miejscowych pracodawców twierdziło, że tak naprawdę szkodzą interesom swego państwa. Tamtejsze społeczeństwo szybko się bowiem starzeje, ubywa młodych i już kilka lat temu pojawiło się dużo wakatów w wielu firmach i przedsiębiorstwach.

 

W co trzeciej firmie brakuje pracowników

            Dlatego też otwarcie rynku pracy w maju ubiegłego roku w Niemczech obserwowano z pewną obawą, ale i nadzieją na napływ pracowników. Głównie z Polski. Tymczasem masowej emigracji z naszego kraju za Odrę i Nysę nie było.

            Nikt nie przeprowadził badań z czego to wynikało. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, iż głównym powodem nie był tu fakt, że dużo Polaków już wcześniej wyjechało do innych państw zachodnich. To oczywiście też, lecz nie tylko. Zapewne wielu rodaków wolało zostać, bo miało tutaj pracę, wynikającą ze względnej koniunktury w naszym kraju. To się jednak zaczyna zmieniać.

            Bowiem sytuacja na rynku pracy w Polsce się pogarsza. I do tego nie potrzeba żadnych statystyk, widać to gołym okiem, choćby po liczbie plajtujących przedsiębiorstw budowlanych. Ocenia się, że jesienią tego roku pracę może stracić nawet 75 tysięcy osób zatrudnionych w firmach, które zajmowały się wyłącznie budową oraz naprawami dróg.

            Tymczasem u naszych zachodnich sąsiadów wciąż zwiększa się liczba stanowisk pracy do obsadzenia. I nie tylko w budowlance, ale praktycznie we wszystkich branżach. Obecnie już ponad pół miliona miejsc pracy czeka na obsadzenie, to o około trzydzieści tysięcy więcej niż w maju ubiegłego roku, gdy otwarto tamtejszy rynek pracy między innymi dla Polaków. Tak obliczyła Niemiecka Federalna Agencja do spraw Zatrudnienia. Przy czym pamiętam trzeba, że od tego czasu jednak sporo Polaków i w ogóle mieszkańców nowym państw UE do pracy w Niemczech wyjechało. Niewiele to jednak pomogło. Co trzecia niemiecka firma narzeka, że nie może się rozwijać, bo brakuje jej rąk do pracy. Dwa lata temu twierdziło tak 16 procent przedstawicieli niemieckich firm. Jeszcze jedna liczba, obrazująca stan gospodarki naszych zachodnich sąsiadów, to bezrobocie wśród ludzi młodych. Tych, którzy nie ukończyli 25-tego roku życia. Wynosi ono około czterech procent, czyli w praktyce bezrobocia nie ma.

            Za Odrą najbardziej brakuje budowlańców, w ogóle przedstawicieli zawodów technicznych, pielęgniarek, opiekunek do dzieci, pracowników w rolnictwie i informatyków. Według różnych ocen, nie obsadzenie wolnych stanowisk pracy kosztuje tamtejszą gospodarkę około ośmiu miliardów euro rocznie. Zdaniem Bundesbanku w kraju powinno osiedlać się co najmniej dwieście tysięcy specjalistów rocznie, by gospodarka mogła w pełni rozwinąć swój potencjał gospodarczy.

 

Choć trochę znać język

            Henryk Olsok, właściciel Agencji Pracy APN Polska w Opolu uważa, że pracę w Niemczech znajdzie praktycznie każdy Polak, który coś potrafi.

            – Choć wskazane jest, by w stopniu komunikatywnym znał język niemiecki, to daje praktycznie stuprocentowe szanse na zatrudnienie – podkreśla. – Niemcy to nie na przykład Holandia gdzie miejscowi generalnie zaakceptowali, że emigranci często nie znają ani słowa w ich języku. Tam się uważa, że mają dwie ręce i potrafią pracować, to wystarczy. Natomiast w Niemczech pracodawcy z reguły chcą przynajmniej w podstawowym stopniu dogadać się ze swymi pracownikami.

            Można mieć nadzieję, że w dzisiejszych czasach, gdy w polskich szkołach już od najmłodszych lat dzieci uczone są niemieckiego, nie powinno być problemów z tym językiem.

            – Faktycznie u młodych ludzi już jest całkiem nieźle i coraz lepiej – twierdzi H. Olsok. – Na przykład latem potrzebowaliśmy aż dwustu młodych ludzi, do sezonowej pracy w magazynach, w zastępstwie pracowników, którzy byli na urlopach. Też wymagane były podstawy języka niemieckiego. Jak się okazało dość łatwo znalazłem tylu młodych Polaków, chętnych do pracy w Niemczech i znających przynajmniej komunikatywnie język. Dlatego  polecam jego naukę, bowiem ja także jestem przekonany, że miejsc pracy do obsadzenia będzie tam przybywać.

            I nie może być inaczej, obecnie bowiem ludzi zdolnych do pracy jest tam 41 milionów, do roku 2025 ich liczba zmniejszy się do 35 milionów.


 Damian Szymczak

 

 Źródło: Praca i nauka za granicą, nr 225, 3 września 2012, str. 9

www.pracainauka.pl

Nie odkładaj swojego rozliczenia!

Odbierz swój zwrot podatku, uzyskaj zasiłek i zwrot ubezpieczenia!

Nie zastanawiaj się dłużej i dokończ formularz!