24.08.2015
HOLANDIA | Bez stałej umowy, ale i tak na stałe

Do Holandii wyjechał kilka lat temu. Pracuje w fabryce. I choć jest tam zatrudniony przez agencję pracy tymczasowej, to pracuje codziennie od poniedziałku do piątku. Ma więc zapewnioną stałą wypłatę. Co ważne, nic nie wskazuje, by miało się to zmienić.

 

            Pan Arkadiusz pochodzi z Wielkopolski. To młody człowiek, który do Holandii wyjechał trzy lata temu. Planował, że to będzie wyłącznie wakacyjny wyjazd. Tak, by się trochę rozejrzeć po świecie i oczywiście zarobić. Trafił do Hagi, gdzie mieszka jego chrzestny. On załatwił mu pracę w pobliskim mieście Zoetermeer. Jako ciekawostkę można podać, że oba połączone są ze sobą siecią tramwajową. Bohater tego tekstu nie przypuszczał jeszcze, że zostanie tam na najbliższe lata, a może i na stałe.

 

To jest prosta praca

            W Zoetermeer jest między innymi zakład, który zajmuje się pakowaniem mięsa. Czyli tak jak je później widzimy w sklepach, czy supermarketach, gdzie wykładane jest w chłodniach. Na marginesie, większość pochodzi z miejscowej rzeźni, więc długiej drogi nie pokonuje.

            Praca jest jednostajna i po prostu nudna. Ma to jednak swoje plusy, przede wszystkim łatwo się jej nauczyć i trudno popełnić jakieś błędy. Obsługuje się maszyny, które porcjują mięso, mieszają je i podają do naczyń. Później inne maszyny zaklejają opakowania folią. Na tym dziale zatrudniony jest pan Arkadiusz. Generalnie są tam mężczyźni, natomiast kobiety najczęściej zajmują się naklejaniem cen. Opakowania są różnej wielkości, mają więc różne ceny. Etykietki z nimi umieszczane są już tam na miejscu, w fabryce, a nie w sklepie.

            Pracę zaczyna się o godzinie siódmej. Teraz wszyscy pracują na jedną zmianę. Choć zdarzało się, że i na dwie. Poza tym dość często pracownikom proponowane są nadgodziny. Krótko mówiąc, wszystko zależy od tego, ile akurat firma ma zamówień. W każdym razie ma ich sporo i nie zamierza zwalniać nikogo, kto dobrze pracuje.

 

Holendrzy długo nie wytrzymują

            Na hali jest ponad setka osób. Większość to Polacy, są też Litwini, w ogóle trafiają się pojedynczy imigranci z całej Europy Wschodniej. Holenderskich robotników nie ma prawie wcale.

            – Jak na ich warunki nie można tam dużo zarobić – mówi pan Arkadiusz. – A jak dobrze pokombinują, to mogą nieźle żyć z socjalu, więc po prostu się do takiej pracy nie garną. Jak już się jakiś Holender trafi, to długo tu nie wytrzymuje, nie chce mu się.

            Bo też przeciętny pracownik faktycznie nie zarabia tam wiele. Oczywiście jak na holenderskie warunki. Jak można się domyślić, wielu jest tam zatrudnianych przez agencje pracy tymczasowej. Na rękę mają minimalną pensję, czyli 8,66 euro. Tak jak pan Arkadiusz.

            – Choć są Polacy zatrudnieni na kontraktach – mówi. – Nasi pomału obejmują już tam tak zwane niższe szczeble kierownicze. Na przykład u nas na produkcji manager to Polak.

            Co bardzo ważne w tej historyjce, choć zatrudniony jest przez agencję pośrednictwa pracy, to jak do tej pory w tej pracy ma ciągłość. Czyli bez przerw pięć dni w tygodniu, czasem w soboty. Słowem, można zarobić i na życie na przyzwoitym poziomie mu wystarcza. Jak podkreśla, nie to co w Polsce. Choć akurat w naszym kraju nigdy nie pracował, ale przecież doskonale wie, jakie są tutejsze realia.

            Dlatego przeprowadził się do Zoetermeer i ani myśli wracać do Polski. Wrósł już w tutejsze środowisko. Nawet kiedy mówi u mnie, czy u nas, to ma na myśli Holandię.

Damian Szymczak

 

http://pracainauka.pl/aktualnosci/bez-stalej-umowy-ale-i-tak-na-stale

www.pracainauka.pl

 

Nie odkładaj swojego rozliczenia!

Odbierz swój zwrot podatku, uzyskaj zasiłek i zwrot ubezpieczenia!

Nie zastanawiaj się dłużej i dokończ formularz!